„Ewa Uryga – absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Uznawana przez magazyny Jazz Forum oraz Twój Blues za jedną z najwybitniejszych polskich wokalistek jazzowych. Laureatka najważniejszych festiwali muzycznych w Polsce, m. in. w Opolu i Zielonej Górze. Wielokrotnie zapraszana do wspólnych projektów artystycznych z takimi twórcami jak: Zbigniew Wodecki, Anna Maria Jopek, Dorota Miśkiewicz, Ewa Bem, Lora Szafran, Włodzimierz Nahorny, Henryk Miśkiewicz, a także z chórem gospelowym The Jackson Singers oraz solistkami Ruth Lynch i Presillą Jones” (https://ewauryga.com/pl/bio/) – to m. in. można wyczytać w Internecie o zawodowej ścieżce życia Pani Ewy Urygi. Jednak Ewa Uryga to nie tylko piękny głos, ale przede wszystkim ciepły, serdeczny i wrażliwy człowiek. Kobieta, z którą chce się rozmawiać, i która chce rozmawiać z publicznością, otwarta na nią. Mieliśmy zaszczyt gościć u nas tę wspaniałą artystkę w niedzielę, 18 stycznia. Ten koncert można zamknąć w słowie „nastrojowy”.
Ks. Łukasz powitał i przedstawił naszych gości. Pani Ewie podczas koncertu akompaniował na keyboardzie i gitarze basowej p. Dariusz Ziółek. Artystka rozpoczęła pięknym utworem Roku godzina, który przeniósł nas do wigilijnego stołu, przy którym matka podaje opłatek do łamania. Dla wykonawczyni ta piosenka miała wyjątkowe znaczenie, ponieważ w kościele była obecna jej mama. Przyjemnym dla ucha zaskoczeniem było wykonanie kolędy O gwiazdo betlejemska w rytmie latino. Wspólnie z p. Ewą śpiewaliśmy Gdy śliczna Panna, Gdy się Chrystus rodzi, Lulajże Jezuniu, Przybieżeli do Betlejem pasterze, Bóg się rodzi, Pójdźmy wszyscy do stajenki i Cichą noc. Nie zabrakło też pastorałki Narodzenia czas, która w otoczeniu naszej przepięknej szopki i świątecznego wystroju kościoła zabrała nas do betlejemskiej szopki, gdzie Maryja tuli swoje Dzieciątko. Artystka uraczyła nas również pięknym wykonaniem piosenek Holy night (Święta noc) i Where’s the Line to See Jesus? (Gdzie mieszka Jezus?) oraz pastorałką Ucichłeś Jezuleńku zaśpiewaną a cappella. Ks. Łukasz poprosił jeszcze o bis, a p. Ewa postawiła warunek – śpiewamy razem.
Na koniec długo biliśmy brawa, żeby wyrazić nasze uznanie i wdzięczność. Z jednej strony chciało się nagrywać każdy utwór, by zatrzymać go na dłużej. Z drugiej, była chęć, by usiąść wygodnie i zatopić się w tej sentymentalnej muzyce, wsłuchać się w tekst i rozważać przyjście Syna Bożego na świat. Po koncercie chętni mogli zakupić płytę z kolędami „Mesjasz prawdziwy” z dedykacją oraz zamienić kilka słów z p. Ewą. Mamy nadzieję, że nie był to ostatni koncert tej wyjątkowej bytomianki w naszym kościele.
Karolina