Kiedy autobus z młodzieżą Diecezji Gliwickiej ruszył w drogę, w naszych głowach kłębiły się setki myśli. Wyruszałyśmy na to spotkanie jako zwykłe uczestniczki, gotowe na radosne przeżywanie wiary. Rzeczywistość przygotowała jednak dla nas niespodziewany zwrot akcji; ostatecznie to nam powierzono odpowiedzialną funkcję kierowniczek wyjazdu. Opieka nad grupą wymagała pełnego skupienia, ale z tak wspaniałą młodzieżą była to czysta radość. Szczególną dumą napawał nas fakt, jak pięknie zintegrowała się młodzież – ramię w ramię stworzyli jedną, głośną i rozmodloną wspólnotę.

Nasz plan od samego początku był bardzo ambitny i wymagał ogromnej dyscypliny. Wyjechaliśmy z Bytomia około 2:00 w nocy, celując prosto w Jutrznię Lednicką na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie, która rozpoczynała całe świętowanie 6 czerwca 2026 roku. Chociaż pobudka w środku nocy była wyzwaniem, ta decyzja była strzałem w dziesiątkę. Warto było podjąć ten trud – poranek u źródeł chrześcijaństwa zapierał dech w piersiach, a dzięki wczesnemu startowi nasza grupa mogła później sprawnie wejść na Pola Lednickie i bez problemu dostać się do sektorów położonych pod samą Bramą-Rybą.

Kiedy rano dotarliśmy do Gniezna, miasto spowite było jeszcze snem. Gnieźnieńska Katedra, monumentalna kolebka chrześcijaństwa na polskich ziemiach, była idealnym początkiem drogi. To legendarne miejsce, gdzie według podań, Lech dostrzegł gniazdo białego orła i postanowił założyć swój gród. Sama Jutrznia Lednicka w murach Bazyliki Archikatedralnej, tuż przy srebrnym grobie i relikwiach świętego Wojciecha, była pięknym doświadczeniem. Wnętrze świątyni wypełniło się czystym, potężnym śpiewem tysięcy młodych głosów, który odbijał się od gotyckich sklepień. Prymas Polski, abp Wojciech Polak, witając młodzież przypomniał, że podziemia tej katedry skrywają fundamenty, w których modlili się pierwsi Piastowie. Modlitwa w takim otoczeniu miała w sobie niezwykłą głębię.

Z tej świętej kolebki chrześcijaństwa ruszyliśmy bezpośrednio na Pola Lednickie. Gdy dotarliśmy na miejsce, otoczył nas szum tysięcy głosów. Tegoroczne, jubileuszowe, 30. spotkanie, odbywało się pod wyjątkowym hasłem „Genesis”. Ta tematyka idealnie współgrała z duchem Gniezna, zapraszała do powrotu do początków: do historycznych źródeł chrztu Polski, ale przede wszystkim do osobistych korzeni własnej wiary i powołania. Od pierwszych chwil rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo radości i tańca. Młodzież wniosła w to święto mnóstwo pozytywnej energii, a nasze parafianki dały piękne świadectwo. Na Lednicy bawiła się i modliła energiczna, liczna reprezentacja Marianek i najmłodsze dziewczynki z Koła Misyjnego. Choć na początku zastanawiałyśmy się, jak maluchy zniosą trudy Lednicy, dziewczynki były absolutnie zachwycone otwartością rówieśników i rozmachem spotkania. Widok starszych i młodszych dziewcząt przeżywających wszystko razem był najpiękniejszą nagrodą za cały trud organizacyjny.

Dynamiczną zabawę w ciągu dnia pięknie równoważyły momenty ciszy i zasłuchania. Młodzi ludzie oraz nasze najmłodsze parafianki wsłuchiwali się w głoszone konferencje i poruszające świadectwa. Uczyliśmy się tam, że wiara nie jest gotowym produktem, lecz dynamiczną drogą. W nawiązaniu do biblijnego ogrodu z księgi Genesis, każdy z nas otrzymał niezwykłe symbole: doniczki, ziarenka do samodzielnego posadzenia oraz młode drzewka. Te pamiątki mają głęboki sens duchowy. Ziarno to Słowo Boże, które zostało zasiane w naszych sercach. Doniczka symbolizuje codzienność, w której musimy o nie dbać, a młode drzewka przypominają o potrzebie zapuszczania głębokich korzeni w Bogu.

Prawdziwym, tętniącym życiem sercem Lednicy, stała się jednak wieczorna Msza święta, która była centralnym punktem całego czuwania. Wspólny, potężny śpiew, głęboka cisza podczas przeistoczenia oraz widok tysięcy rąk wzniesionych w modlitwie pokazały, że to właśnie Chrystus jest prawdziwym Źródłem wzrastania młodego Kościoła. Po Mszy świętej przyszedł czas na wieczorną adorację Najświętszego Sakramentu i modlitwę prowadzoną w duchu wspólnoty z Taizé.

Zwieńczeniem całego dnia pełnego wrażeń było tradycyjne, pełne wzruszenia przejście przez Bramę Trzeciego Tysiąclecia, zwaną popularnie Rybą. Dzięki temu, że w nocy podjęliśmy ten trud i wywalczyliśmy tak dobre miejsca blisko centrum wydarzeń, ten moment miał w sobie jeszcze większą siłę. Przekraczając Bramę-Rybę każdy z nas w sposób świadomy i osobisty wybrał Chrystusa jako swojego Przewodnika na dalsze lata życia.

Wracaliśmy do Bytomia i Gliwic fizycznie zmęczeni, ale z sercami pełnymi nowych inspiracji. Mamy głęboką nadzieję, że to doświadczenie wyda wspaniałe owoce w codziennym życiu naszych Marianek oraz dziewczynek z Koła Misyjnego, a zasiane tam ziarno będzie w nich rosło każdego dnia. Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkich spotkaniach, decyzjach i nadziejach, jakie przywieźliśmy w sercach z tego wyjazdu!

s. Maria Dziedzic CSSE

Zapraszamy do galerii