Nie pamiętam jak trafiłam na postać Jacquesa Fescha. Po przeczytaniu książki wiedziałam, że nie jest to typowy kandydat na ołtarze. Powiedzieć, że jego życie obfitowało w wiele upadków, to jakby nic nie powiedzieć. Pomyślałam jednak, że Jacques może dotrzeć do innej grupy ludzi niż św. Faustyna czy św. Jan Paweł II. Jego historia jest też dowodem na to, że każdy człowiek może się nawrócić, nawet z najgorszych grzechów, choćby nie wierzył w to nikt. Zawsze jest przecież Pan Bóg, który nie przekreśla nikogo. Poznajmy więc historię Jacquesa Fescha, nawróconego w celi śmierci.
W pierwszej scenie młodzież przedstawiła napad na kantor, którego dokonał Jacques w 1954 roku. W grupie teatralnej mamy tylko trzech chłopców, dlatego byliśmy zmuszeni do pewnej nieścisłości – w rzeczywistości w kantorze był mężczyzna z synem, w naszych scenkach zaś, kobieta z córką. Tego nieszczęśliwego lutowego popołudnia, młody Fesch (w tej roli Bartosz Hekner) podstępem zaciągnął swojego przyjaciela do kantoru, pod pretekstem załatwienia sprawy dla ojca. W pewnej chwili zaatakował bankiera i zażądał od niego pieniędzy. Wymarzył sobie zakup statku i samotny rejs dookoła świata. Przyjaciel bezskutecznie próbował go powstrzymać więc zaalarmował policję. Podczas dramatycznej ucieczki Jacques, który wziął ze sobą pistolet tylko po to, by postraszyć nim kantora, strzelił w stresie do policjanta Jean-Baptiste’a Vergne’a i trafił go prosto w serce. Rozważając tę scenę poruszyliśmy niezwykle ważny temat wychowania dzieci i młodzieży. To m.in. brak miłości i zainteresowania ze strony rodziców, uczyniły z Jacquesa tak dramatyczną postać.
W drugiej scenie zobaczyliśmy jak wyglądało więzienne życie głównego bohatera. Towarzyszyliśmy mu w spacerze, kiedy opowiadał, przykutemu do tych samych kajdanek, koledze z celi obok o swoim nawróceniu. Wzruszająca była przyjaźń, jaką nawiązał z innym osadzonym rozmawiając jedynie przez uchylone okienko. Panowie nigdy nie ujrzeli się twarzą w twarz.
Tajemnica trzecia po raz pierwszy w historii naszych scenek przedstawiła nam rozprawę sądową. Po przeciwnych stronach zasiadł prokurator domagający się kary śmierci oraz Jacques ze swoim obrońcą, wybitnym mecenasem Baudetem. Ostatecznie, po wysłuchaniu obu stron i ławy przysięgłych, sąd podjął decyzję o śmierci Fescha przez ścięcie głowy. Wyrok zapadł dokładnie w dniu 27. urodzin Jacquesa.
W czwartej scenie poznaliśmy Pierrette, ukochaną naszego głównego bohatera, z którą łączyła go pięcioletnia córka Weronika i ślub cywilny. Po wyroku śmierci postanowili zawrzeć ślub przed Bogiem. Nigdy wcześniej nie przedstawialiśmy takiej ceremonii. Jacques miał już zakaz widzeń, dlatego wypisał pełnomocnictwo swojemu przyjacielowi br. Thomasowi, franciszkaninowi, który w jego imieniu wypowiadał przysięgę małżeńską. W tym samym czasie Jacques modlił się w swojej celi i odmawiał teksty Mszy ślubnej…
Piąta scena, niezwykle przejmująca, to odtworzenie egzekucji skazanego… Młodzież przedstawiła pożegnanie Jacquesa z kolegą z celi obok, ostatnią spowiedź, wiatyk oraz przygotowanie do wykonania wyroku czyli formalności takie jak ogolenie karku czy rozcięcie kołnierza koszuli. Jacques poddał się temu jak niema owca. Potem jeszcze pożegnanie z kapelanem i położenie głowy pod ostrzem gilotyny. W tym momencie w kościele zgasło światło, wszyscy aktorzy wyszli, a w zupełnej ciemności usłyszeliśmy opadającą gilotynę. Zapadła cisza…
Historia Jacquesa Fescha zmusza do zadania wielu pytań i refleksji na wiele tematów. W tym celu, na długie, jesienne wieczory, polecam dwie książki. Pierwsza, to dziennik Jacquesa pt. „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”, ukazujący codzienne zmagania i walkę osadzonego z jego wadami, grzechami i własną psychiką. Druga, to pozycja autorstwa jezuity o. André Manaranche pt. „Od bezsensu do miłości”, która opisuje relacje Jacquesa z rodziną i przyjaciółmi i dokładnie opowiada jego historię, a co najważniejsze, autor nie wybiela go przy tym.
Młodzież zagrała w tych scenkach przejmująco. Wielkie brawa dla naszych młodych aktorów tym bardziej, że były to scenki trudne. Klimat Francji lat 50. XX wieku pięknie oddawała charakteryzacja młodzieży. Stroje i część rekwizytów wypożyczyliśmy z Łódzkiego Centrum Filmowego. Fryzury były dziełem Angeliki Kozieł i Agnieszki Kapuścińskiej, którym dziękujemy za poświęcony czas. Nasze dziewczęta i chłopcy wyglądali zjawiskowo! Gilotynę, na szczęście tylko atrapę, przygotował nasz niezawodny p. Janusz, a potrzebne stroje doszyła babcia Janinka Łuksza – bez niej żadne scenki nie mogą się odbyć. Dziękujemy także Sabinie Rajnike za pomoc w prasowaniu i wszelkich przygotowaniach. Słowa wdzięczności kierujemy w stronę Joanny Hekner, która zastąpiła nieobecną s. Zofię i podczas występu koordynowała występ dziecięcej grupy teatralnej. Dzieci poradziły sobie znakomicie. Mamy nadzieję, że w przyszłości zasilą szeregi młodzieżowej grupy teatralnej. Ks. Andrzej wraz z Angeliką Kozieł, Sabiną Rajnike i Agnieszką Balcerzak dbał o dzieci odmawiające różaniec, a nad wszystkim czuwał ks. Proboszcz, dzięki któremu nasze scenki miały piękne podkłady muzyczne. Zdjęcia z tego wyjątkowego nabożeństwa autorstwa Agnieszki Kapuścińskiej będą do obejrzenia na naszej parafialnej stronie internetowej.
Karolina