Wszechogarniająca krytyka, niekończące się szyderstwa i drwiny. Systemowa, bezpardonowa, nagonka medialna – zmierzająca do podważenia wszelkich autorytetów i zdeptania wszelkich świętości. Brutalny atak obliczony na zniszczenie całego dorobku kulturowego i duchowego przeszło 2000 lat historii. Wyśmiewanie wszystkiego i wszystkich, którzy przyznają się do bycia chrześcijanami – katolikami. Tragiczna wizja przyszłości? NIE – obraz dzisiejszego ataku i walki z Kościołem, w którym pustoszeją świątynie, bo ubywa wiernych, a ludzie odwracają się od wartości, tradycji, własnych przekonań – od BOGA. Dzisiejszemu katolikowi próbuje się wmówić, że jest w mniejszości, bo jest zacofany, staroświecki, mało postępowy, zaściankowy – jak powiedzieliby dziś młodzi: „obciachowy”.
Komuś kto stoi z boku, nie identyfikuje się z Kościołem, jest biernym obserwatorem i krytykiem „dzisiejszych czasów”, taki opis rzeczywistości, pozornie, mógłby się wydawać prawdziwy. Czy taka jest jednak prawda? Czy Kościół jest dzisiaj w odwrocie? Czy tak jak u swoich początków i w czasie licznych prześladowań, które go dotykały, musi zejść do podziemia i ukrywać się z obawy przed „niewiernymi”? Nie, nie i jeszcze raz NIE!
Uczestnicząc w wydarzeniu, które odbyło się w dniu 28 marca 2026 r. w kościele parafialnym pw. Św. Jacka w Bytomiu, tj. w dekanalnym „Forum świeckich”, które jest wydarzeniem diecezjalnym – zataczającym coraz szersze kręgi, bo mającym odbywać się cyklicznie i objąć swym zasięgiem wszystkie dekanaty diecezji gliwickiej, a które zapoczątkował Biskup Sławomir Oder – z całą stanowczością mogę zaprzeczyć wszystkim wyrażonym wcześniej obawom. To prawda – w Polsce nastał trudny „czas oczyszczenia” dla Kościoła Katolickiego i Jego wiernych. Dlatego tym bardziej cieszę się ze swojej obecności i uczestnictwa we wspomnianym spotkaniu, które, mimo wszystko, napełniło mnie radością, optymizmem i Nadzieją na przyszłość. Pomimo narastających trudności warto było się przekonać, że przyszedł czas na budowanie PRAWDZIWEJ WSPÓLNOTY, głębokiego poczucia przynależności do Kościoła – nie tylko przez utożsamianie się z głoszonymi przez niego wartościami i wypracowanymi przez wieki zasadami – ale przede wszystkim przez żywy udział w życiu naszego lokalnego Kościoła – w naszych rodzinach, parafiach, dzielnicach, w mieście. Chyba jak nigdy wcześniej potrzebne jest nasze dawanie codziennego świadectwa głoszonego własnym życiem, dzielenie się dobrem i samym sobą z innymi – jako znak sprzeciwu w tym coraz bardziej zlaicyzowanym świecie, który wyrywa człowiekowi resztki poczucia bezpieczeństwa, przynależności, własnej wartości i wiary w sens własnego życia, celów i dążeń. Tylko taka postawa może burzyć mity, odkłamywać rzeczywistość i wypowiadane o Kościele półprawdy, obnażać fałsz i obłudę tych, którzy chcą mu zaszkodzić. Tylko nasza żywa i autentyczna wiara, okazywana poprzez świadectwo własnego życia i bycia dumnym z przynależności do Kościoła, może pociągać innych do Boga, a wszystkich zagubionych, wątpiących i poszukujących, motywować do szukania prawdy, własnej tożsamości i miejsca w dzisiejszym świecie – oby w Kościele, w którym Chrystus przewidział miejsce dla wszystkich i dla każdego z osobna.
Udział w „Forum świeckich” utwierdził mnie w przekonaniu, że warto jest wychodzić „na zewnątrz” – poza własną parafię, poza własne wyobrażenia tego jaki jest prawdziwy Kościół – jego sens, znaczenie, zasięg i CEL. Spotkanie to udowodniło, że Kościół, choć przeżywający swój niewątpliwy kryzys, jest go z całą pewnością w stanie przezwyciężyć. Przede wszystkim dlatego, że jest zbudowany na fundamencie Chrystusa i prowadzony przez Ducha Świętego, który nieustannie ożywia swoich wiernych. Dobitnie pokazało to właśnie „Forum świeckich”, podczas którego mogliśmy się dowiedzieć i przekonać o bogactwie różnych rodzajów i form wspólnotowego życia Kościoła – Kościoła domowego (rodzinnego), parafialnego, diecezjalnego i powszechnego – otwartego na cały świat. Dowodem na prawdziwość tych twierdzeń jest wielość wspólnot działających w Bytomiu, w których każdy człowiek – zarówno wierzący, jak i poszukujący swojej drogi i swojego miejsca we wspólnocie Kościoła – może znaleźć własne miejsce, pole do działania i pogłębiania więzi z Bogiem oraz między ludźmi – służenia im. Oto tylko niektóre z nich, które prężnie działają w okolicznych parafiach naszego miasta: Liturgiczna Służba Ołtarza, wspólnoty Dzieci Maryi, Żywy Różaniec, Apostolat Margaretka, Parafialny Caritas, Krąg Rodzin Katolickich, Ruch Światło-Życie (Oaza), Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, Grupy Modlitwy św. Ojca Pio, Krąg biblijny, Wspólnota Młodzieżowa MAGIS, Bractwo Czcicieli Najświętszego Sakramentu, Ruch MAITRI – adopcja duchowa (serca) dzieci w Afryce, Domowy Kościół, Wspólnota Galilea, Wspólnota Franciszkańska Tau, Neokatechumenat, Ruch Szensztacki, Wspólnota SILOE, Open Doors – organizacja wspierająca prześladowanych chrześcijan.
No i najważniejsze! Entuzjazm osób prezentujących własne wspólnoty, do których przynależą i które zachęcały do zasilenia ich szeregów. Głębokie, szczere, autentyczne i naprawdę radosne przekonanie moderatorów każdej ze wspólnot, że to co robią ma sens, że w tej różnorodności warto jest szukać swojej drogi i swojego miejsca w prawdziwej przynależności do Kościoła, który potrzebuje niestrudzonych świadków i współczesnych apostołów Chrystusa. Parafrazując słowa Pisma Świętego można by rzec, że „były to słowa wypowiadane z mocą” – z wiarą w ich znaczenie i głęboki sens.
Dlatego czasem warto jest wyjść „poza” – poza siebie, poza własną rodzinę, parafię, dzielnicę, a może nawet poza granice własnego miasta. Dlaczego? – żeby przekonać się, że wokół jest wiele różnych wspólnot, wielu odważnych i wartościowych ludzi – w których i z którymi, można znaleźć swoje miejsce do „bycia” i do działania. Kościół to MY, więc żeby go budować, rozwijać i upowszechniać Chrystus potrzebuje zaangażowania każdego z nas, dlatego dobrze, że mamy siebie nawzajem, że możemy na siebie liczyć – by dodawać sobie sił, odwagi i zapału do działania. Jak pokazało „Forum świeckich” możliwości jest wiele – teraz potrzebne jest tylko nasze zaangażowanie i wiara w sens i znaczenie tego, co możemy podarować sobie nawzajem – dla dobra Kościoła i na chwałę Boga Trójjedynego, Który, by DZIAŁAĆ, potrzebuje naszych rąk, nóg, oczu, uszu i ust. Każdy może ofiarować i dać tyle, na ile go stać. Liczy się każdy mały gest i choćby najdrobniejszy uczynek miłości, bo to one budują rzeczy WIELKIE. Każdy z nas może i powinien zrobić ten pierwszy krok, by wyruszyć we wspólną drogę – KU WIECZNOŚCI. Prawdziwy i Żywy Kościół to MY, którzy winniśmy być Jego świadkami…
Artur